środa, 19 kwietnia 2017

trencz 2

 Kolejna odsłona trencza. Choć to o dziwo wcale nie tak, że chodzę w nim non-stop. Po prostu, tak się złożyło, że znów miałam go na sobie, gdy nadarzyła się chwila na zdjęcia. Tak jak Wam kiedyś pisałam, nie ubieram się "pod bloga", i nie tworze pod niego zestawów. Macie tu obraz mnie codziennej, a uchwycony dzień i ubiór w nim goszczący, to kwestia tylko i wyłącznie przypadku, a właściwie obecności osoby robiącej zdjęcia, jej chęci, po prostu okazji.

Wersja z trampkami była na pewno ciekawsza, bardziej nonszalancka i stylowa. Dziś zestawiłam go klasycznie, do czółenek. I doskonale wiem, że to właśnie owe buty mogą dziś wzbudzić najwięcej kontrowersji, bo są to w końcu osławione złą sławą "najmniej" zgrabnych na świecie butów, mianowicie- KACZUCHY!




Zdjęcia- M.

Spodnie- h&m
Koszula- new yorker
Płaszcz- sh
Torebka- Mohito
Buty- New Look

sobota, 8 kwietnia 2017

radość

Szczęście jest odczuciem mocno subiektywnym. Debatowałyśmy ostatnio nad tym z Paulą, dochodząc do wniosku, że bycie szczęśliwym, to wyłącznie kwestia naszego podejścia. Pomijając ekstremalne sytuacje, tragiczne incydenty, to cała reszta jest wyłącznie wynikiem tego, co dzieje się w naszej głowie.
Jestem szczęściarą, bo umiem i chcę być szczęśliwą. I tego Wam życzę.

Trencz to tradycyjnie najpopularniejsza propozycja na wiosnę. Tym razem w mniej oficjalnym wydaniu, bo z trampkami, czyli z lekko sportową nutą.


 


 


zdjęcia- Paula

płaszcz- sh
spodnie- h&m (sh)
bluzka- lidl
trampki- converse
torba- mohito

sobota, 1 kwietnia 2017

hello pink

Róż! Kiedyś na pierwszym miejscu listy kolorów, których nigdy nie założę:). Takie to kobiece "nigdy", co widać na załączonym obrazku. Róż nie musi być ani tandetny, ani infantylny. Na pewno jest kobiecy, a może nawet dziewczęcy, ale nie jest już synonimem kiczu.
Na zdjęciach poniżej w końcu w pełnej okazałości marynarka z Zaful. Od lat poszukiwałam idealnego białego żakietu i w końcu mam. Noszę go ostatnio na okrągło, bo wpasowuje mi się w prawie każdy zestaw. Jak to marynarka nadaje trochę bardziej formalnego charakteru, ale dzięki temu, że nie jest to sztywna garsonkowa część garderoby, idealnie współgra z zestawami codziennymi, w tym tymi ze sportową nutą. 










zdjęcia- Paula

marynarka- Zaful
płaszcz- reserved
buty- ecco
torba- h&m
koszula- atmosphere (sh)
spodnie- targ


sobota, 25 marca 2017

jesień wiosną

Dzieje się coś ostatnio z moim aparatem. Ma problemy z ostrością i ogólnie zdjęcia są coraz bardziej do chrzanu. Wybaczcie więc tę ordynarną obróbkę, ale próbowałam ratować, co mam. Będę musiała go zdiagnozować i naprawić, ale być może jego żywot powoli dobiega końca i będzie trzeba pomyśleć o czymś nowym. 

Zestaw zdecydowanie bardziej jesienny niż wiosenny, ale w końcu obie te pory roku są przejściowe, a reżimu kolorów, które wypada, bądź nie, nosić danej pory roku, nie przestrzegam. 
Zresztą już Wam nie raz pisałam, że ogólnie z tym, co wypada jestem na ogół lekko na bakier. Lubię trochę przewrotności, niekoniecznie w stroju. Z tym, że słowa "lekko" i "trochę" w ostatnich zdaniach stanowią istotę. Nie lubię bycia "innym" i "oryginalnym" na siłę, nie lubię sztucznego kreowania się na buntownika, czy ciągłego podkreślania swojego sprzeciwu i robienia igieł z wideł. Ale nie lubię też całkowitej wtórności, płynięcia bezmyślnie z falą i podążania za modą (nie tylko na modą ubraniową).
Wracając do ubioru- jesienny, bo i aura bardziej październikowa niźli marcowa.
Praktycznie wszystko z tego zestawu przewinęło się już przez bloga (niektóre rzeczy pojawiają się nawet z pewną regularnością), poza zegarkiem i to na niego chciała zwrócić Waszą uwagę. Jest tak oryginalny i ciekawy, że teraz to mój najchętniej noszony czasomierz. 









zdjęcia- Paula

płaszcz- sh
marynarka- h&m
spodnie- vero moda
buty- lasocki
torba- h&m
zegarek, choker- allegro

sobota, 18 marca 2017

tanie kontra drogie

Próbowałam oszacować, ile kosztowałby mnie taki prosty, jak dzisiejszy, zestaw, gdybym nie polowała na okazje i nie gustowała w produktach z sh. Poczynając od prostego detalu w postaci chokera, którego cena w zwyczajnych sieciówkach sięga 30 zł, poprzez spodnie marki COS kosztujące 70 euro, a kończąc na kurtce, która przed przeceną kosztowała 230 zł. Dodajcie do tego zamszową torebkę, buty typu ankle boot i bluzkę z łódkowym dekoltem. Okazuje się, że spokojnie dobiłabym do 1000 zł. Absolutnie nie chcę nikogo rozliczać z zakupów, zarzucać rozrzutność, czy sugerować brak rozsądku przy zaopatrzeniu szafy. Subiektywnie tylko stwierdzam, że można się ubrać za naprawdę niewielkie pieniądze, nie tracąc przy tym za wiele na jakości czy stanie ubrań. Ja za całość nie zapłaciłam więcej niż 100 zł. nie muszę więc ukrywać, że takie zakupy cieszą podwójnie, bo nie sztuką jest ubrać się fajnie mając do dyspozycji pełen portfel, czasem wystarczy wstrzymać się z zakupami do okresu wyprzedaży, a w międzyczasie posiłkować się łowami w ciucholandzie.




zdjęcia- M.

kurtka- vero moda(outlet)
bluzka- kik
spodnie- cos (sh)
buty- h&m (sh)
torba- nn (sh)
choker- allegro

niedziela, 12 marca 2017

Kwiaty i kolory

Żółtym płaszczem żegnałam jesień i tym samym okryciem witam wiosnę. Jest na tyle ciepły, że grzeje w utrzymujące się jeszcze poranne przymrozki, a za sprawą żywego 
koloru idealnie wpisuje się we wcześnie wiosenną aurę. 

W tym roku za specjalnie nie poszalałam na wyprzedażach, ale jednak na coś się skusiłam. I dziś prezentacja jednej z rzeczy upolowanej w ostatniej fazie promocji. Kwieciste body zachwyciło mnie od razu i nerwowo wertowałam wieszaki w poszukiwaniu swojego rozmiaru. Całe szczęście i ostała się jeszcze jedna eLka i mogłam cieszyć się nowym zakupem. Zdążyłam już się z moim nowym ciuchem mocno polubić, bo pasuje i na większe wyjście (do spodni na kant i szpilek), ale i na co dzień nadaje szyku zwyczajnym zestawom. Odpowiednio połączony będzie się świetnie komponował również z zestawami w stylu boho, który również jest mi bliski.
Nowe są również spodnie- tak się kończą "spacery" po sklepach z Paulą:). Ale powiedzcie same- 15 zł za tak dobrze leżące dzwony to chyba nie wygórowana cena:). I buty kowbojki, ale nie widać ich tu za wiele, to wspomnę o nich przy innej okazji:). 





zdjęcia- Paula

płaszcz- sh
body- stradivarius
spodnie- vila
buty- c&a
torba- h&m

piątek, 3 marca 2017

Przemiana

Dobra Dziewczyny, przyszła pora, bym podzieliła się z Wami moją małą metamorfozą. 


I na tym zdjęciu mogłabym zakończyć, z racji bloga szafiarskiego podpisać, że marynarka to drugi z otrzymanych z Zaful ciuchów (swoją drogą jest świetna i pojawi się tu nie raz), ale to nie o samo cięcie włosów tym razem chodziło.

           Cudowna Dziewczyna z mojego miasta- Beata Kulczyńska wpadła na genialny pomysł (zresztą nie jej pierwszy i na pewno nie ostatni, który niesie ogromną pomoc potrzebującym), by zorganizować akcję: "z miłości do włosów". Pomysł był prosty, ale jakże genialny! Oddajmy włosy na peruki dla chorych na raka dzieci. 
           O akcji dowiedziałam się przypadkiem, znajdując info w internecie. I tak myśl zaczęła kiełkować w głowie i już wiedziałam, że nie będzie odwrotu. Aby wziąć udział w akcji należało ściąć minimum 30 cm włosów. U mnie poszło o 5 więcej. I nie żałuję ani centymetra.
          Początkowo Beata akcję rozwinęła w zaprzyjaźnionym (i swoją drogą świetnym!) salonie fryzjerskim- w Ministerstwie Urody. I wraz z właścicielką Iloną Nalewajką w pełni zaangażowały się w rozpropagowanie planowanej akcji. A odzew okazał się niesamowity! Salony fryzjerskie z całej Polski przyłączyły się do tego przedsięwzięcia. Cudowna sprawa! A chętnych do ścięcia włosów dla dzieci były całe kolejki :).

         Akcja w Częstochowie była świetnie zorganizowana. Zadbano nawet o animatorki ze Stacji Animacji, które cudownie umilały czas dzieciakom, gdy mamy zajęte były oddawaniem włosów.