piątek, 30 stycznia 2015

Książkowo

Wracam do żywych. Choroby powoli odpuszczają. Pal sześć moje przeziębienie- z tym sobie radzę, ale jeśli choroby dopadają dzieciaki, to przestaję funkcjonować. Tym bardziej, gdy na katarze się nie kończy. Wysoka gorączka, duszący (dosłownie) kaszel, otarcie się (znowu) o szpital i ogólnie obserwowanie cierpienia własnych dzieci, to chyba jedna z najgorszych chwil w życiu kobiety. Naprawdę się bałam. Dzieciaki nadal nie są zdrowe, ale najgorsze chyba za nami. OBY! Nikomu nie życzę takich przejść.

Nie ma więc dla Was żadnych stylizacji, nawet tygodniowego przeglądu.
Ale swojego czasu zafrapowało mnie wyzwanie 52 książek w 52 tygodnie (rok). Nie podjęłam tego wyzwania, bo nie chcę czytać "na akord", co nie zmienia faktu, że codziennie wieczorami kilka (kilkadziesiąt) stron przekartkuję. Tak się złożyło, że w pierwsze cztery tygodnie stycznia przeczytałam wyzwaniowe 4 książki. Pomyślałam więc, że może na bieżąco, będę się z Wami dzielić moimi czytelniczymi wyborami.


źródło- lubimyczytać.pl

KING.Rose Madder- Ci, co mnie znają i znają moje czytelnicze wybory, doskonale wiedzą, że S. King to jeden z moich ulubionych autorów. Nie ukrywam, że czytając Kinga po prostu lubię się bać. Perfekcyjne budowanie akcji, nakreślenie bohaterów- wszystko na najwyższym poziomie. Zresztą Kinga naprawę nie trzeba chwalić, broni się sam.

KOONTZ.Opiekunowie- Moja pierwsza pozycja tego autora. Aż dziwne, bo to zdecydowanie mój gust! Może odrobinę tendencyjna treść (nie wiem, jak w innych pozycjach, do przeczytania w kolejce pozostają w mojej biblioteczce 4), ale ogólnie: trzymająca w napięciu i wciągająca.

KOPER.WielcyZdrajcy- Autor i książka polecone przez Angel,. To moja pierwsza historyczna książka. Do tej pory stroniłam od książek biograficznych, historycznych, a nawet opartych na faktach. Mój błąd. Dwanaście rozdziałów, dwanaście historii. Jedne przeczytałam pobieżnie, inne wciągnęły mnie jak najlepsza powieść. Już się cieszę, że w kolejce do przeczytania mam kolejną książkę tego autora.

ROBRTS.PomyślneWiatry- Hm... typowy Harlequin. Kupiłam, bo wybierałam się w kilkugodzinną podróż i na złość zapomniałam książki (a ta i inne tej autorki aktualnie do nabycia z vivą yyy lub galą- nie odróżniam, za 10 zł). Jak na romansidło, całkiem znośna. Wciągająca. To  zręcznie napisana historia, idealna na 3 godzinną podróż pociągiem. Dowiedziałam się, że to kolejny (piąty) tom serii. Ale nie wiedząc o tym, książkę czytałam jako niezależną pozycję i nie wiem, czy coś straciłam. Kiedy będę miała ochotę na jakąś zupełnie niezobowiązującą książkę, chętnie sięgnę po pozostałe tomy.

Chętnie dowiem się, co czytacie aktualnie i choć "w kolejce" mam z 10 książek, chętnie dodam kolejne:).


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Tygodniowy przegląd i moje żale

Nie nadaję się do blogowania. 
Chyba byłabym lepsza jako pierwszy lepszy hejter. Choćby to, że uwielbiam niemodne. I pal sześć, że połowa moich "stylizacji" mogłaby zasłużyć na MO (dla nie wtajemniczonych "miss outfitów", czyli seria wyśmiewająca kwiatki blogosfery) a i teksty też, przyznajmy, do górnolotnych nie należą.
Zresztą i w Waszej i mojej pamięci,  pozostanie mój uroczy pasiasty zestaw "nagrodzony" przez dziewczyny (dokładnie ten). Nie powiem, bym się wtedy nie przejęła, nie spłynęło to po mnie, jak po kaczce, ale, jak już kiedyś pisałam (o TU) doceniam krytykę i ostatecznie (nie powiem, bo z oporami) się z nią godzę.
Jednak one ("niemodne") faktycznie, choć może na wyrost, wyłapują to, czego w blogosferze nie cierpię. Cały ten fałsz, współprace za chińskie szmaty.
W każdym razie mam dosyć tego wzajemnego lizusostwa  i klepania po ramieniu (nie wspominając już o sławetnym komciu za komć czy obs. za obs.). W kuluarach sobie pożartujemy, pośmiejemy się z TOP Blogerek, ale nikt nie napisze, że pewna blogerka to szczyt bezguścia, a inna nabija sobie staty, a jeszcze inna zareklamuje nawet papier toaletowy byleby hajs się zgadzał.
 Jest spora grupa blogerek, które uwielbiam, właściwie na inne blogi niż te, które cenię, nie zaglądam. Lubię wpisy dziewczyn (kobiet), dla których blogowanie to hobby, a nawet jeśli czerpią z niego korzyści, to są szczere wobec czytelnika, lubię też wpisy pełne merytorycznej treści czy prawdziwej wiedzy o modzie, ubiorze, ale ogólnie najlepszego zdania o nas, blogerkach, nie mam. Ale trwam tu już któryś rok i od czasu do czasu trochę jadu wylać muszę. 

A teraz przyznać się, która jeszcze lubi i czyta Niemodne:)? 

A że żyjemy w kulturze obrazkowej, to podepnę kolejny "tygodniowy przegląd" pod te moje marne wywody.



I potwierdzając moją zupełną hipokryzję - poniedziałkowy zestaw jest złożony z ciuchów, które dostałam w ramach współpracy, bo i top i żakiet pochodzącą z barteru. Tyle, że i jedna i druga firma (TBsport i AllBag) to polskie firmy, których rzeczy naprawdę noszę na co dzień.  A do tego jeansy ze stradivariusa i nieodzowne ostatnio skórzane oficerki.
Wtorek i znów szału nie ma (Aniu przy okazji pozdrawiam serdecznie, bo Twoje opinie zawsze szczere), ale ten melanżowy sweter lubię bardzo, a że posiada koronkowy tył, niewidoczny na zdjęciu, to reszta stonowana. (sweter Tally weijl)
Środa w tym tygodniu ulubiona. Zestaw prosty do bólu, ale czerwona szminka w połączeniu z b&w- no lubię po prostu:). (koszula- biedronka, szminka- manhatan)
Czwartek jeszcze prostszy, ale wełniany sweter i kanciaste spodnie (obie rzeczy kupione za 1zł w sh) zasługują na uwagę.
Piątek i znów pasiak. Chyba nie mogę obyć się bez tygodnia, w którym choć jeden dzień nie będzie naznaczony przez paski. (pasiak- mohito)
I Sobota. Schorowana sobota. Tak wyglądam po domowemu, w dresach i bez makijażu. Za to w klapkach, fioletowych skarpetach i 38 stopniach i zatkanym nosem.

środa, 21 stycznia 2015

Tygodniowy przegląd

Z okazji Dnia Babci chciałam początkowo napisać tu parę słów o moich kochanych Babciach, ale jakoś wszystko, co próbowałam przelać na klawiaturę, nie oddawało w odpowiedni sposób tego, jak ważne były dla mnie, jak mnie ukierunkowały, ile dały i jakie wartości przekazały swoim przykładem. Wszystkie zapiski były zbyt miałkie i proste. Przypomnę więc tylko, żebyście, jeśli to to możliwe a akurat Wam umknęło, zadzwoniły do swoich Seniorek rodu i złożyły im życzenia. Tylko tyle, a czasem tak wiele. I pamiętajcie o nich nie tylko od Święta.

A poniżej kolejny tygodniowy przegląd, czyli seria zdjęć ubiorów do pracy. I trochę akcji denko, bo kontynuuję wyciąganie ciuchów z dna szafy (czy też głęboko upchniętych wieszaków). 


Dzień 1- czarna koszula to przykład akcji denko w tym tygodniu. Niby prosta, niby zwykła i powinna mi towarzyszyć częściej. Tym bardziej, że ma ciekawy krój (trochę dłuższy tył i wywijane rękawy), ale jest też wykonana ze 100% poliestru i jakoś sięgam po nią z oporami. Ogólnie w tym dniu, jak widać, "total black look", ale ostatnio coraz częściej wracam do czerni.
Dzień 2- pierwszy z trzech, w którym postawiłam na bordowy żakiet. Tu w połączeniu z ostatnio nabytymi, czarnymi rurkami z Zary i bluzką w paski.
Dzień 3 i pierwsza od dawna, w ramach tygodniowych przeglądów, spódniczka. I przy okazji kolejny element akcji denko. Spódniczka ołówkowa ze wstawkami z ekoskóry- w sumie to nie był nieudany zakup, ale ogólnie spódnice noszę sporadycznie, więc i ta jest wyciągana z szafy dość rzadko.
Dzień 4 i chyba (choć pewnie ze mną nie zgodzicie) mój ulubiony. Luźne spodnie (szare dzwony/szwedy), czarna bluzka, żakiet po raz trzeci i bordowy komin, niby nic, ale to w 100% ja.
I Dzień 5, który w całej okazałości mogłyście oglądać w poprzednim poście:).

sobota, 17 stycznia 2015

W końcu!

Aż ma się ochotę napisać: w końcu sensowny wpis! Ostatnio albo pokazywałam Wam typowe migawki albo raczyłam wątpliwymi jakościowo "tygodniowymi przeglądami". W końcu więc jakaś odskocznia i typowo stylizacyjny wpis. 
Staram się w stroju zachowywać umiar, choć może to raczej kwestia braku odwagi do wybierania bardziej ekstrawaganckich rozwiązań. Jednak chcę wierzyć, że to mój świadomy i uzasadniony wybór. Jeżeli więc w zestawieniu pojawia się tak mocny akcent jak kobaltowe spodnie, resztę pozostawiam, szczególnie pod kolorystycznym względem, stonowaną. Stąd dominująca w tym połączeniu czerń. Myślę jednak, że kraciasta chusta stanowi wystarczający kontrapunkt do dolnej części zestawu.

zdjęcia: Moda i takie tam







 







 A tak prezentowało się to połączenie bez kurtki (i choć osobiście uważam, że zdjęcia zimą bez okrycia wierzchniego to jakiś absurd, to uwierzcie mi - wcale nie było mi jakoś wybitnie zimno). Zestaw typowo "do pracy", bo zdjęcia robione w krótkiej przerwie na lunch.


A żeby dopełnić obrazu mojej dzisiejszej soboty to owy lunch jadłam w przemiłym towarzystwie:)- Pauliny


spodnie- mohito
bluzka- "chińczyk"
żakiet- nn (all)
biżuteria- prezent od męża
torba- zara
chusta- prezent (reserved)
kurtka- sh (veromoda)
buty- humanic

czwartek, 15 stycznia 2015

Tygodniowy przegląd

Kolejny tygodniowy przegląd, w którym nowości wyprzedażowe mieszają się ze starociami, czyli kontynuacją akcji denko.

Poniedziałek to nowy rudy golf, kupiony w cubusie za jedyne 20 zł. Mam też na sobie wyprzedażowe spodnie z Zary, są to czarne spodnie na kant, więc ciężko dostrzec, że to jakaś nowość w szafie. Jednak potrzebowałam takich i nawet cena (100) mnie nie odstraszyła. Z nowości jeszcze kraciasta chusta- prezent od mamy, z reserved. Uwielbiam ją, choć obłazi niemiłosiernie. Do tego żakiet z wstawkami z ekoskóry i skórzane oficerki.
Wtorek to próba dania nowego życia starej koszuli. Przymierzam się do jej wyrzucenia już 2 lata, ale ciągle w ostatniej chwili wyciągam ją z worka pck. Chyba jedna najwyższa pora się jej pozbyć. Spodnie i buty dokładnie te same co w poniedziałek.
Środa- ugrzeczniona Ewa, czyli biała koszula i pulower w serek, obie rzeczy dawno nienoszone, szczególnie koszula, którą ostatni raz miałam na sobie w ciąży z Wojtkiem. Jest wbrawdzie dość obcisła, ale też bardzo elastyczna, także zostaje. Do tego czarne jeansy (stradivarius) i oficerki.
Czwartek- ta sama koszula, tym razem w pełnej okazałości, a do tego ciuchowy sweter z domieszką (30%) kaszmiru. 
Piątek to nowy żakiet ze Stradivariusa. Ma świetny, luźny krój, od razu się polubiliśmy. Do tego czarna reszta: prosta bluzka, rurki, oficerki.
Sobota to przede wszystkim wyciągnięty z czeluści szafy, długi, ciepły sweter typu "waterfall".

czwartek, 8 stycznia 2015

Tygodniowy przegląd

Tym razem zupełny misz-masz, mieszanka pojedynczych dni ostatnich tygodni, kiedy to pracujące dni przeplatały się co rusz z jakimiś świętami.
Brak tu wspólnej nuty poza jedną- kontynuuję akcję "denko", choć teraz trochę w innej formie. Stosunkowo łatwo sięgnąć po nienoszoną sukienkę i próbować dać jej drugie życie, trudniej- nauczyć się wykorzystywać wszystkie zasoby naszej szafy, bo na ogół i tak na okrągło nosimy to samo.
Postanowiłam więc, że mój codzienny strój będę komponować po kolei ze wszystkich ubrań, jakie mam w szafie. Wyciągam jedną dawno nienoszoną sztukę, następnie dobieram resztę- tu już dowolnie.
Myślę, że to najlepsza metoda, by przyjrzeć się swojej szafie i zobaczyć w czym czujemy się dobrze, a co powinno opuścić progi naszej garderoby.


1- wyciągnęłam nienoszoną od miesięcy kremową bluzkę ze złotą blaszką (wiem, że za wiele nie widać), lubię jej fason, bo skutecznie chowa niechcianą oponkę.
2 i 3 to białe bluzki, typowe, bazowe. Na razie obie zostają, choć zastanawiam się, czy jest sens trzymać dwa praktycznie identyczne ciuchy. Zresztą i szary rozpinany kardigan jakoś dawno u mnie nie gościł- wyciągnęłam go z dna szafy.
4- to kopertowy sweterek. I jego już nie mam w szafie. Choć na zdjęciu (moim zdaniem) wygląda dobrze, to czułam się w nim fatalnie- marszczył się i podwijał.
5- to jasne treginsy, kupione w czasie zeszłorocznych wyprzedaży, a noszone głównie po domu. A okazało się, że nieźle się w nich czuję, także zostają.
6- eleganckie dzwony. Tu mam mieszane uczucia, bo czuję się w nich świetnie, ale na zdjęciu widzę, że niekoniecznie wyglądam w nich równie dobrze:). Ale ogólnie na tym zdjęciu pokrzywiona jestem jak paragraf, więc jeszcze dam im szansę.
7- wiem, zupełnie nic nie widać, ale mam na sobie czarny golf, który został jednak zastąpiony w mojej szafie przez lumpeksowy kaszmirowy łup. Ten swoje już przeżył i wylądował w pck.


czwartek, 1 stycznia 2015

migawki z Sylwestra

Zaglądam na moment, by życzyć Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Na podsumowania i plany przyjdzie jeszcze czas, styczeń to w końcu długi miesiąc:).
A teraz cieszmy się tym nowym, 2015, rokiem!







sukienka- oodji
buty- wysokie obcasy