sobota, 12 grudnia 2015

książkowo

Chyba już ostatni tegoroczny wpis poświęcony książkom. Następny dopiero w 2016. 
2015 to zaledwie 28 przeczytanych książek. Na tle 52 tygodni w roku- efekt dość marny, ale pisałam Wam kiedyś, że nie dla mnie czytanie na ilość i sięgam po książki łatwe i przyjemne. Ale chyba o to chodzi, by czytanie sprawiało nam radość i przyjemność, a nie było przykrym obowiązkiem...

Zapraszam do minirecenzji.

zdjęcia- lubimyczytać.pl

Autor: Dennis Lehane
Czytając "Nocne życie" nie miałam pojęcia, że stanowi ono drugi z trzech tomów serii.
Nie przeszkodziło mi to zaczytać się w tej książce i pochłonąć jej w dwa wieczory. Bardzo dobrze napisana. Bohaterowie nie są jednowymiarowi, akcja jest warka, a opisana historia niezwykle wciągająca. Nie jest to typowy kryminał, do jakiego przyzwyczaił nas Lehane.

Autor: Claire Cook
Jak na takie babskie czytadło, to książka zręcznie napisana. Bez dłużyzn, bohaterki wcale nie takie banalne, jak to bywa.
Bez wartkiej akcji, bez wyraźnej historii, ale to wbrew pozorom plus tej książki- stanowi opis krótkiego, wyrwanego trochę z kontekstu, kawałka życia trzech bohaterek.

Autor: Stieg Larsson
Autor: Stieg Larsson
O Millennium pisałam już przy okazji pierwszej części trylogii (tu) i zdania nie zmieniam- rewelacja!

A co teraz u Was "na tapecie"?

26 komentarzy:

  1. 28 książek to bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, że naprawdę Polacy mało czytają. Ja przeczytałam mniej. Ale za to w tym roku kupiłam więcej książek niż w latach poprzednich.
    Czytam obecnie Sulińskiego, czyli sięgam po książki niebezpieczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, choć wynik jest marny, to i tak biorąc pod uwagę ilość zajęć, napięty grafik itd, to cieszę się, że w ogóle mam czas na książki, więc może faktycznie nie jest to zły rezultat.
      Ja uwielbiam książki, do tego stopnia, że kupuję ich więcej niż mam czas przeczytać:).
      I Suliński czy Sumliński? Bo na Sumlińskiego też mam chrapkę:).

      Usuń
    2. Sumliński Wojciech. Polecam :)

      Usuń
  2. Akcja przeczytam 52 książki w 2015 roku pokazała ze wcale z czytaniem Polaków nie jest tak źle . Czytanie na akord nie ma sensu , tylko dla wyniku . Czyta sie dla przyjemności i wiedzy . Ja lubie biografie i książki popularno naukowe . Nie pogardzę dobrą powieścią . Po babskie czytadła zdąża mi sie choc bardzo rzadko .
    Za Milenium jakoś nie mogę sie zabrać ;);) choc od kilku lat grzeje miejsce w Kindle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wiem, że nie ma sensu, ale znam takie przypadki, że ktoś celowo sięgał tylko po cieniutkie książki, opowiadania, nowelki, by pokazać, że wyrobił wynik...
      Po literaturę popularno-naukową sięgam rzedko, wystarczająco naukowych książek czytam w pracy, by raczyć się nimi jeszcze w czasie wolnym:).

      U mnie Millenium chyba 2 lata przeleżało na półce, ale później przeczytałam jednym ciągiem.

      Usuń
  3. Przyznam, że nie jestem fanką tego wyzwania w postaci 52 książek. Czytanie to dla mnie przyjemność, oderwanie się od rzeczywistości, a nie jakieś statystyki. Jednak skoro jesteśmy przy ilości to Twój wynik uważam za naprawdę bardzo dobry. Ja uwielbiam czytać i do książek mam duży sentyment, ale jak przychodzi wieczór to zastanawiam się: czy iść spać, szyć, czytać, ćwiczyć czy zająć się górą prasowania czy po prostu zasiąść przed tv:-). Najczęściej ostatnio pada na szycie, czytanie i fitness (ten ostatni to akurat udaje się nawet w ciągu dnia, kiedy Mąż przejmuję Dzieci:-)). Wydaje mi się, że w tym wszystkim to najważniejsze są nasze starania i autentyczna radość płynąca z naszych pasji:-). Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też podchodziłam do tego wyzwania sceptycznie, ale z drugiej strony wszystkie akcje promujące czytelnictwo oceniam na plus.
      U mnie z czytaniem najbardziej konkuruje komputer.
      Buziaki!

      Usuń
  4. Ksiazke "Nocne życie" chętnie przeczytam, ale również jej dwa pozostale tomy ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe pozycje, jeszcze ich nie czytałam...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Millenium naprawdę warto, jak i Lehane.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie dla wyniku czytam, ale dzięki:).

      Usuń
  7. nie znam żadnej...
    ja próbuję skończyć slow fashion, ale znów brakuje mi czasu na czytanie :(
    Pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slow fashion przeczytałąm dość szybko, ale mam też takie książki, które idą mi opornie.

      Usuń
  8. Ewuś czytanie ma być przyjemnością, dlatego wynik jak dla mnie imponujący. Przeciez nie chodzi o wyrobienie akordu, tylko większy sens z czytania. Gratuluję wspaniałego wyniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim przyjemność, choć mam wrażenie, że jakby niektórych na początku zmusić to może do czytania by się przekonali:).

      Usuń
  9. Nie czytałam żadnej z tej książek, ale też mam teraz kilka fajnych nowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu napisz czasem coś o książkach na blogu, chętnie poczytam.

      Usuń
  10. Od "Rzeki tajemnic" jestem fanką Dennisa Lehane'a.
    A na stoliku nocnym już przygotowana kontynuacja Millennium - "Co nas nie zabije". Mam nadzieję, że nowy autor utrzyma poziom Larssona:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lehane uwielbiam, zarówno te pojedyncze książki, jak i serię o Patricu.
      I najnowsze Millenium też mam, ale nie chciałam czytać zaraz po trylogii, by nie porównywać:).

      Usuń
  11. 28 to mało ???:( Ale mi wstyd, ja przeczytałam 8 :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja żaden wstyd. Pisałam w ujęciu tych 52 książek, o których mówiło wyzwanie. Czytajmy tyle, na ile starcza nam czasu:).

      Usuń
  12. muszę się zabrać za MIllenium :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń