środa, 8 lipca 2015

książkowo

Już niestety wiadomo, że wyzwaniu 52 książki w 52 tygodnie nie podołam. Za mało mam czasu na czytanie- może to dla niektórych wymówka, ale praca, dzieci, dom i blog nie dają mi zbyt wiele wolnych chwil. Staram się przeczytać choć te parę stron przed zaśnięciem, ale właśnie na paru się kończy, bo ze zmęczenia zasypiam nawet w czasie naprawdę ciekawej lektury.
Nie szukając już dalej wymówek, przedstawiam Wam kolejne 4 książki przeczytane w tym roku.

zdjęcia: lubimyczytać.pl, taniaksiążka.pl



Uwikłanie

Główny bohater- prokurator Szacki, który akurat mojego serca (jako żywy charakter, nie jako postać fikcyjna- bo ta zbudowana rewelacyjnie) nie skradł zupełnie, o podwójnych standardach, niby w tym taki ludzki, ale jednak mnie drażniący.  Mimo to książkę czyta się świetnie!

Wyprawa na maksa

Marlena Popławska-Marek
Książka choć przeznaczona dla młodszej młodzieży, spodoba się również dorosłym. Geograficzne odniesienia, rodzinne perypetie, a wszystko to napisane lekkim i przyjemnym językiem. I choć jest tu dydaktyczna dawka wiedzy, to dla młodego czytelnika podana w taki sposób, że wciągnie każdego.

Po zmierzchu

Alexandra Bracken
Ciężko ocenić tę część jako niezależną całość, zawsze mam ten problem w przypadku trylogii czy sagi.
Fanów książka raczej nie zawiedzie, choć jak dla mnie zachwiane są proporcje- niektóre wątki rozwleczone zupełnie niepotrzebnie, inne, na które czeka się z niecierpliwością, opisane skrótowo.
Brakuje mi też trochę epilogu. 
Jadnak podobnie jak wcześniejsze dwie części, ta również wciąga i chwilami zaskakuje, choć ja czuję pewien niedosyt.

Bliżej słońca

Ostatnią książkę tego autora chwaliłam jako książkę lekką i przyjemną, przeczytaną w jeden wieczór. Wtedy wydawało mi się, że ta lekka infantylność i banalna treść nie świadczą o dorobku autora, a książka była po prostu lekka i przyjemna. 
Po przeczytaniu drugiej pozycji tego autora, stwierdzam, że to zdecydowanie łatwe, proste opowiastki.
Jednak, co ważne, czyta się świetnie. Jestem więc rozdarta, bo treść naprawdę banalna, ale podana w bardzo przyjemnej formie. To chyba idealna książka na lato.

20 komentarzy:

  1. "Bliżej słońca" chętnie bym przeczytała. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja akurat nie dzielę książek na przypisane do konkretnych pór roku:).
    Miłoszewskiego zaczęłam czytać i nie byłam w stanie dokończyć. Podobnie, jak Ciebie, drażnił mnie główny bohater. Lecz może jakoś się przemogę i do lektury wrócę?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mało trafne to moje spostrzeżenie, ale przekaz jasny- książka na lato- czyli łatwa, prosta i przyjemna.

      Usuń
  3. Kryminał Miłoszewskiego zachęcająco opisujesz. Też jestem na etapie lekkich letnich kobiecych książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu Miłoszewskiego polecam, choć mam za sobą dopiero pierwszą część.

      Usuń
  4. miło mi widzieć ten post, bo właśnie wróciłam do domu z 3 nowymi książkami, mocno politycznymi, ale jest i kryminał;) żal tylko, że książki tyle kosztują..
    Z Twoich propozycji Uwikłanie najbardziej mnie zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny książek potrafią przytłoczyć. Kupuję głównie wydania kieszonkowe lub przy okazji wyprzedaży.

      Usuń
  5. Miłoszewskiego wszystkie pozycje machnęłam, polubiłam jego styl i aż żałuję, że nie napisał więcej książek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pewnie niejedną napisze:).

      Usuń
  6. Na Miłoszewskiego się czaję, a potem film obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. żadnej nie znam. przede mną leży stos do przeczytania i ruszyć nie mogę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to skądś. Uwielbiam książki, ale ostatnio stosik się nie kurczy.

      Usuń
  8. Ja tez kocham kryminaly ,dlatego "Uwiklanych" przeczytam na pewno :) chociaz wlasnie - takze wole zagranicznych autorow ;) najbardziej Agathe Christie. Calusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga przeczytaj, naprawdę stylem i jakością nie odbiega od światowej literatury.

      Usuń
  9. Miłoszewskiego już mam (i jeszcze 2 inne czekają w kolejce). U mnie nie sprawdziło się wieczorne poczytywanie: albo zasnę po paru stronach, albo się wciągam do bólu - a rano jestem nieżywa :-( Dlatego czytam "falami" np. po zrobieniu czegoś, czego nie lubię - porządki w szafkach w kuchni - niejako "w nagrodę". Priorytetem zawsze jest fajna książka i już wiem, że jak zacznę to przepadnę :-) A tu wciąż tyle do zrobienia..więc rozumiem brak czasu - to nie wymówka, to nasza codzienność :-( Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu u mnie też reszta Miłoszewskiego czeka w kolejce, ale teraz w końcu biorę się za Millenium.
      Ja właśnie zasypiam po paru stronach, więc to wieczorne czytanie i u mnie kuleje, ale w ciągu dni nie mam szans.

      Usuń
  10. Oj i ja broń złozyłam, u mnie w tym roku, aż wstyd przyznac cieniutko z czytaniem, już lepiej z pisaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, to dobrze! Tzn jeśli miałabyś czytać kosztem pisania, to nie byłoby to dobre rozwiązanie. Choć chyba optymalnie byłoby i to i to:).

      Usuń