czwartek, 8 stycznia 2015

Tygodniowy przegląd

Tym razem zupełny misz-masz, mieszanka pojedynczych dni ostatnich tygodni, kiedy to pracujące dni przeplatały się co rusz z jakimiś świętami.
Brak tu wspólnej nuty poza jedną- kontynuuję akcję "denko", choć teraz trochę w innej formie. Stosunkowo łatwo sięgnąć po nienoszoną sukienkę i próbować dać jej drugie życie, trudniej- nauczyć się wykorzystywać wszystkie zasoby naszej szafy, bo na ogół i tak na okrągło nosimy to samo.
Postanowiłam więc, że mój codzienny strój będę komponować po kolei ze wszystkich ubrań, jakie mam w szafie. Wyciągam jedną dawno nienoszoną sztukę, następnie dobieram resztę- tu już dowolnie.
Myślę, że to najlepsza metoda, by przyjrzeć się swojej szafie i zobaczyć w czym czujemy się dobrze, a co powinno opuścić progi naszej garderoby.


1- wyciągnęłam nienoszoną od miesięcy kremową bluzkę ze złotą blaszką (wiem, że za wiele nie widać), lubię jej fason, bo skutecznie chowa niechcianą oponkę.
2 i 3 to białe bluzki, typowe, bazowe. Na razie obie zostają, choć zastanawiam się, czy jest sens trzymać dwa praktycznie identyczne ciuchy. Zresztą i szary rozpinany kardigan jakoś dawno u mnie nie gościł- wyciągnęłam go z dna szafy.
4- to kopertowy sweterek. I jego już nie mam w szafie. Choć na zdjęciu (moim zdaniem) wygląda dobrze, to czułam się w nim fatalnie- marszczył się i podwijał.
5- to jasne treginsy, kupione w czasie zeszłorocznych wyprzedaży, a noszone głównie po domu. A okazało się, że nieźle się w nich czuję, także zostają.
6- eleganckie dzwony. Tu mam mieszane uczucia, bo czuję się w nich świetnie, ale na zdjęciu widzę, że niekoniecznie wyglądam w nich równie dobrze:). Ale ogólnie na tym zdjęciu pokrzywiona jestem jak paragraf, więc jeszcze dam im szansę.
7- wiem, zupełnie nic nie widać, ale mam na sobie czarny golf, który został jednak zastąpiony w mojej szafie przez lumpeksowy kaszmirowy łup. Ten swoje już przeżył i wylądował w pck.


29 komentarzy:

  1. Moje niektóre ubrania po paru latach nienoszenia wracają do łask i stają się ulubionymi... Dlatego nie lubię niczego wyrzucać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i ja tak mam, wtedy cieszę się, że jednak zostawiłam daną rzecz. Ale teraz już wiem, że są rzeczy których jednak nie warto trzymać, np kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi na jakość materiału, więc teraz ze spokojnym sumieniem pozbywam się poliestrowych szmatek- no chyba że coś ma rewelacyjny krój, wtedy zostaje:).

      Usuń
  2. Ewa, czytam każdy Twój post, oglądam każdy tygodniowy przegląd, i to niesamowite, że zakładając ubrania, które masz w szafie ( bo przecież nie nosisz codziennie nowej rzeczy ) to codziennie wyglądasz inaczej :) I to jest super. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu dzięki! Ale prawda jest taka, że ciuchów mam całe mnóstwo (dużo za dużo) i często jednak sięgam po "nowe" nie pokazywane na blogu rzeczy. Choć prawdą też jest, że kombinuję po prostu z tego co mam, nie zmieniając zawartości szafy co sezon:).

      Usuń
  3. Fajnie, że nadajesz ciuchom drugie życie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A biorąc pod uwagę, że lwia część z nich już jest z sh to to jest i trzecie życie:).

      Usuń
  4. Piątka na piątkę, szóstka na szóstkę :) Oba zestawy przykuwają uwagę :) Akcja "denko" - chyba skorzystam, choć właśnie "dawanie drugiej szansy" to niestety moja dewiza ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :). Zawsze możesz oznaczyć jakoś te ciuchy "drugiej szansy", np wieszając na innym kolorze wieszaków, wtedy będziesz wiedziała, jak często je zakładasz i czy na pewno zasługują na bytność w szafie.

      Usuń
  5. Dziękuję za Twój misz-maszowy post :) Dzięki niemu uświadomiłam sobie, że czas na porządki w szafie a teraz już wiem jak to zrobię żeby nie popsuć sobie humoru :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to ja dziękuję za komentarz i cieszę się, że mogłam się do czegoś przydać.

      Usuń
  6. Ewa podoba mi się zawsze, w każdym wydaniu - wiadomo :-) Moje oko przykuł szary kardigan (bo sama się za takim rozglądam). Ja z kolei lubię mieć kilka ciuszków nawet w tym samym stylu (ale uniwersalnych), bo wiem, że "wynoszę" - np. białe koszulki lub koszule.
    PS. Akcję denko realizuję u siebie w kosmetykach - mam wrażenie, że nigdy się nie skończy... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szary kardigan jest akurat z pepco, dostałam go od siostry, ale szczerze mówić mam chyba jeszcze dwa- choć może jednego się już pozbyłam, pewności nie mam.
      Ale jak widać dublowanie ciuchów nie jest u mnie wyjątkiem:).
      A z kosmetykami też się rozprawiam, ale tematyka bloga inna, więc o tym nie wspominam.
      A powoli wykańczam wszystko po kolei, by zostały mi tylko produkty, których naprawdę używam.

      Usuń
  7. Ten kopertowy sweterek moim akurat zdaniem wcale dobrze nie wygląda. Zdecydowanie przyciąga uwagę do brzucha, co jakoś burzy proporcje. Dobrze, ze się go pozbyłaś. Zuch dziewczyna:)).
    Reszta całkiem fajna, zwłaszcza 1 i 6. Chociaż (zawsze marudzę w takich razach) mało widoczna w tym zbiorczym zestawieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato- jak pozbywałam się swetra to myślałam o Tobie, bo doskonale pamiętałam o Twojej niechęci do tego kroju:)- pomyślałam, że Errata zaaprobowałaby mój wybór (co ten internet robi z ludźmi:)).

      Usuń
  8. Kiedyś usłyszałam teorię, że ciuch którego nie ubrałam od roku nie jest mi potrzebny, czyli trzeba się go pozbyć. Nie zgadzam się z tą teorią. Kilka razy mi się już zdarzyło, że to, czego nie nosiłam dawno, nawet ponad rok, okazało się później czymś naprawdę fajnym. Ale z drugiej strony warto robić co jakiś czas porządki i oczyszczać szafę. Ja robię to w taki sposób, że ubrania, których nie jestem pewna odkładam do osobnego kartonu i daję im czas:-). Jeśli okazuje się później, że jednak ich nie ubiorę, rozdaję. A co do podwójnej wersji takiej samej koszulki to jestem jak najbardziej za - to dla mnie baza, która dość szybko się zużywa:-). Gratuluję konsekwencji w akcji denko ubraniowe.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta teoria pojawia się często we wszelakich poradnikach o porządkach, ale, podobnie jak Ty, nie zgadzam się z nią.
      Bo czasem po prostu wiem, że dany ciuch jest super, ale najzwyczajniej nie mam okazji go często nosić, czasem się mi przytyje i niektóre ubrania idą w odstawkę- a przecież nadal są fajne.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. hej Ewcia,
    nr. 3 to moje ulubione zestawy zimowe.
    a co do dwóch identycznych bluzek...warto trzymać moim zdaniem.
    Wiesz pomijam, że nie zawsze zdążę się przebrać i po rozebraniu kurtki wita mnie w domu moja słodka 2-latka, z jeszcze słodkimi brudnymi rączkami od obiadu (o...niania otworzyła buraczki), plasteliny (o niania znalazła ciastolinę) czy farby (o nie tego już za wiele, znów trzeba zmywać ściany) :P
    to w dodatku w pracy sama potrafię się uświntuszyć gdy w pośpiechu wcinam kanapkę, a tu klient wchodzi...
    więc sama rozumiesz....gdy jedno się pierze, druga w ...zapasie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała bluzka mamy to zawsze idealna "ściereczka"- wiem coś o tym:).

      Usuń
  10. ja jestem typowym chomikiem, czazsmi wydaje mi sie ze to juz choroba.Czasami jak trafie u kogos na jakis post o pozbywaniu sie ciuchow to nachodzi mie ochota na czystke u mnie. Wiec pozbywam sie ogromnych ilosci na zasadzie 2 lata nie noszone wyrzucam. A potem za rok np. szukam jakies wyrzuconej rzeczy i zaluje ze jej sie pozbylam. Teraz robie tak ze rzeczy z jedwabiu, kaszmiru i nne tzw. dobrej jakosci zostawiam a inne co jakis czas wyrzucam. A butow starm sie nie pozbywac. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo zdarzyło mi tak raz, że naprawdę żałowałam wyrzuconej rzeczy. Ale później sobie pomyślałam, że moje wyobrażenie o tej rzeczy mogło być błędne i wcale nie była taka fajna, bo skoro się jej pozbyłam to pewnie źle leżała:).
      Ale rzeczy z dobrych tkanin też nie wyrzucam:).

      Usuń
  11. Też wprowadzam tę zasadę bo ubrania z szafy wypadają, nawet takiej która ma 3 metry szerokości a noszę głównie 1/3 z tego non stop. Czy to już zakupoholizm? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu 1/3 to i tak dużo:), większość osób i tak nosi kilka rzeczy na krzyż.
      A czy zakupoholizm? Szczerze- miałam taki moment, że kupowałam zdecydowanie za dużo, tanio- ale dużo. Teraz jest lepiej.
      Ty, z tego co wiem też uwielbiasz okazje i zakupowe łowy, to niestety pułapka, ale niegroźna:).

      Usuń
  12. No co Ty z tymi dzwonami ... Ja Ci ich potwornie zazdroszczę !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zostają:). A najlepsze, że mają dopinane szelki- ale chyba z szelkami się już nie odważę, chociaż kto wie:)?

      Usuń
  13. Nie moge sie rpzekonac do dzwonów :( zdecydowanie wolę rureczki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. w mojej szafie też są takie perełki które wróciły do łask po pewnym czasie

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie umiem zrobić sobie fotki tak żeby było widać .... w złym miejscu mam lustro. Ale zgapię bo to świetny sposób pokazania i zobaczenia siebie :)

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Ewo, u Ciebie każdy zestaw jest tak niby od niechcenia e- legancki. Bardzo mi się to w Tobie podoba.
    Ja niektórym ubraniom dałam kilka szans i nie żaluję, bo moda się wraca niesamowicie.
    Co już oddalam, nie żaluję, niech ktoś inny się cieszy. Teraz jednak mam zasadę, że też odkladam niektóre ubrania - na kiedyś i okazuje się, że nieraz do nich wróciłam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. staram się używać ciuchów, aż je znoszę. A jak coś długo zaleguje w szafie, to mam potem uczucie jakbym sobie coś nowego kupiła :) twoje treginsy to w tym zestawieniu dla mnie nr 1 !

    OdpowiedzUsuń