sobota, 28 czerwca 2014

less is more

Czasem mniej znaczy więcej. Ciągle się tego uczę! Nie zapomnę jak parę lat temu zakładałam całe komplety biżuterii, od kolczyków, poprzez naszyjnik a na bransoletkach kończąc. Żeby to jeszcze były jakieś subtelne, delikatne akcenty... gdzie tam! Plastykowe, wielkie i rzucające się w oczy. I wcale nie piszę o czasach mojej fascynacji stylem hippi, gdzie potrójne korale czy rzemykowe bransoletki były idealnym uzupełnieniem stroju i były jak najbardziej na miejscu. 
Kiedyś tak prosty zestaw wydawałby mi się niedokończony, a teraz to właśnie to niedopowiedzenie podoba mi się najbardziej. Kiedyś nie wyszłabym bez paska, teraz podoba mi się ten niedbały wygląd spodni, kiedy go brakuje. Inna sprawa, że jeszcze niedawno za nic nie skusiłabym się na spodnie-boyfriendy, jak i na wiele innych rzeczy (kupiłam birkenstocki!), teraz się cieszę, że nie boję się próbować. I choć przy mojej figurze, takie spodnie to zabójstwo dla talii (mówiąc po blogersku: brak jej tam) i dla proporcji, to szczerze mówiąc mam to w poważaniu :). Dobrze się czuję w takich połączeniach, a to chyba najważniejsze, prawda?
Torba też na przekór- wszyscy noszą sztywne, eleganckie kuferki, a mi zamarzył się worek typu bucket bag, na który dość długo polowałam, ale udało się i mam (szukam jeszcze plecaka w tym stylu, więc jak coś ktoś wie, to pisać).





 









spodnie- sh (męskie levisy)
bluzka- ebutik.pl
torba, bransoletki- cubus%
buty- nn

środa, 25 czerwca 2014

tygodniowy przegląd

Odkąd wróciłam do pracy, czasu na robienie zdjęć mam jak na lekarstwo, żeby nie napisać, że nie mam go wcale. Szczególnie w ciągu tygodnia. Postanowiłam więc utworzyć na blogu nową serię: tygodniowy przegląd. Będzie to zbiór "sfitfoci" z całego tygodnia. Nie wiem, czy będzie pojawiał się co tydzień i nie wiem, czy zawsze będzie to komplet pięciu zestawów (czasem nawet na cyknięcie zdjęcia w lustrze nie mam czasu), ale pomysł jest:).
Dziś taki post testowy, ciekawa jestem Waszej opinii o takim cyklu. Darować sobie i robić tylko zdjęcia w weekendy? Czy też taka forma jest dla Was ciekawa i ma pojawiać się cyklicznie? A może wrzucać te zestawy tylko na fb?

W tym tygodniu głównie zestawy z nutką marynarską, dość zbliżone, a jednak każdy inny. Który najbardziej przypadł Wam do gustu?




Uzupełnieniem wszystkich powyższych połączeń były karmelowe dodatki:


marynarki: karmelowa-bershka, granatowa-pepco, w pasy-f&f; spodnie- jeansy-nn, białe1-ebutik, czarne-bershka, białe2-h&m; topy/bluzki/swetry- szary-takko, w pasy-nn, czarny-ebutik, kopertowa-ebutik, biała1-cubus, biała2-cubus, sweter- sh (h&m); torba, pasek-nn; buty-deichmann

poniedziałek, 23 czerwca 2014

kratka vichy

Kratka vichy, chyba najrzadziej noszona przeze mnie ze wszystkich kraciastych deseni. Kojarząca się  z obrusem czy lnianymi ściereczkami, może jednak stanowić wdzięczne urozmaicenie, również formalnych, połączeń. Moim zdaniem w błękicie wygląda wyjątkowo: minimalistycznie i schludnie. Ostatnio pozbyłam się z szafy nienoszonych, niebieskich koszul, bo zarówno jednej, jak i drugiej brakowało "tego czegoś", jedna przykrótka, druga niedopinająca się w biuście. A niebieska koszula, obok klasycznej białej, stanowi bardzo przydatny element garderoby. Sprawdza się zarówno w pracy, jak i w codziennych zestawach, więc już po dość krótkim czasie zaczęłam odczuwać jej deficyt. Dopisałam ją do listy rzeczy do kupienia, ale nie przypuszczałam, że tak szybko znajdę taką, która mi się spodoba. I jeszcze ta kratka! (A i cena przy okazji:)).
A skoro mamy lato (podobno), to na pierwszy ogień poszło połączenie jej z białymi spodniami. Jako kontrapunkt do pastelowej koszuli założyłam granatowy żakiet, a całość dodatkowo przełamałam karmelowymi dodatkami.







koszula- targ
spodnie- ebutik.pl
buty- reserved
torba- targ
marynarka- pepco
pasek- nn

piątek, 20 czerwca 2014

pisałki

I stało się: wróciłam do pracy. Stąd od razu spadek częstotliwości wpisów na blogu, ale niestety blog na liście rzeczy do zrobienia, jak i pozostałe przyjemności, chwilowo spadł na dalszą pozycję. Jednak w nawale obowiązków, muszę (i chcę przede wszystkim) znaleźć chwilę dla siebie, więc na pewno nie zaniecham prowadzenia bloga.
Niestety powrót do pracy zbiegł się z ząbkowaniem mojej Małej Damy. Wprawionym rodzicielkom nie muszę chyba pisać, że wiąże się to z kiepskimi nocami, marudzeniem i kwękaniem (i moim i jej). Mała wprawdzie ząbkowanie i tak znosi nieźle, nie ma temperatury, kataru, kaszlu, a i nocki, choć przeplatane niezliczonymi pobudkami, to jednak jakoś przesypiane. Dolne jedynki już za nami, ale górne sprawiają więcej problemów.
Ale nic, ja tu o ciuchach miałam pisać, a nie o problemach okołopieluchowych:). Poprzedni wpis miał usprawiedliwić kilka nieprzemyślanych zakupów, dziś pokazuję Wam dwa z nich- bluzkę i spodnie. O moich pierwszych podejściach do poszarpanych spodni, mogliście przeczytać parę postów temu, ponieważ poczułam się w nich całkiem nieźle, to pozwoliłam sobie na zakup kolejnej pary, tym razem już fabrycznie wyszarpanej, jednak, dzięki wyprzedaży, nabytej nie za 130,  a 30 zł.
Drugi zakup to kopertowy sweterek (bluzka), bardzo lubię ten krój, wiec i ten zakup uważam za usprawiedliwiony:). 
I na koniec ogłoszenie parafialne: wprawne oko (i chyba amatorskie również) zauważy różnicę- tak w końcu dorobiłam się nowego obiektywu:). 













spodnie- h&m %
bluzka- new yorker %
top- cubus
buty- elilu.pl (S)
torba- nn 
bransoletki- katherine.pl , Karina Juchniewicz
zegarek- casio



niedziela, 15 czerwca 2014

kompulsywne zakupy

Kompulsywne zakupy- samo zło?
Podobno. W dzisiejszych czasach,  gdy panuje moda na minimalizm, gdy mniej znaczy więcej, zapanował trend na szafę w pigułce. I szczerze mówiąc- super, uważam ten trend za godny pochwały, bo i wydajemy mniej i nasza szafa zaczyna się z końcu domykać, a my, wbrew pozorom, zawsze mamy co na siebie włożyć.
Kupujemy tylko to, czego nam potrzeba, oczywiście same klasyki i to najwyższej jakości. Mówimy stop sztucznym tkaninom, kiepskim t-shirtom, czy 20 parze szpilek.
I żeby było jasne sama pochwalam takie rozważne zakupy, ale:). No właśnie ale... ja zakupy bardzo lubię!
I czy naprawdę tak bardzo grzeszę, gdy kupię bluzkę na wyprzedaży za 15zł, którą założę max 2 razy, bo:
a) wyjdzie z mody (bo to super-hiper trend),
b) schudnę/przytyję,
c) rozleci się w praniu?
Przecież tyle kosztuje paczka fajek, a ja już od prawie 5 lat nie palę! Wychodzi na to, że dziennie zamiast papierosów, mogłabym kupować sobie jakąś szmatkę:).

Staram się jednak stosować zasadę złotego środka- nie tylko, jeśli chodzi o zakupy, po prostu jestem przeciwniczką ekstremów. Uciekam od szeroko pojętych skrajności czy ideologii.
Tak to już w życiu jest, że to, co nie do końca nam służy sprawia nam najwięcej frajdy. Jeśli więc damy się czasem ponieść, ale w ostatecznym rozrachunku zachowamy zdrowy rozsądek, to może jednak warto przymknąć oko na te nasze słabostki:)?

PS Dobrze się domyślacie się, że ten tekst jest wynikiem mojej dzisiejszej wizyty w centrum handlowym, ehh:).


A dzisiaj w roli głównej wzorzyste spodnie. Luźne, przewiewne, trochę typu "pyjama pants". Jak dla mnie raczej na weekendowe wypady czy takie luźne spacery, ale dla odważnych, do szpilek nawet i na większe wyjście.









spodnie- targ
kurtka- new yorker
top- nn
buty- elilu

piątek, 13 czerwca 2014

dobrze po 50

I znów po długiej przerwie na blogu gości moja Mama. Już wielokrotnie obiecywałam Wam większą częstotliwość tego typu postów, ale jakoś ciągle się nie składa. Jednak jak dziś zobaczyłam moją Mamę w tych pięknych niebieskościach, od razu pobiegłam po aparat, coby uwiecznić na zdjęciu ten niby codzienny, ale bardzo ciekawy i energetyzujący zestaw.
Wbrew pozorom to nie garnitur, nie jest to nawet zestaw, ale skomponowane razem wygląda mistrzowsko.







spodnie- ebutik.pl
marynarka- new yorker
buty- kaniowski
torba- nn
koszulka- pepco

środa, 11 czerwca 2014

upał

Dziś ostatni dzień upałów, podobno i oby! Nie wiem, jak Wy, ja ledwo funkcjonuję w takim ukropie. Po paru dniach zaczyna przeszkadzać mi wszystko, oczywiście ze skwarem i duchotą na czele.
W tak wysokie temperatury warto ubierać się w rzeczy przewiewne, z naturalnych tkanin. Jeśli jednak nie chcecie wyglądać jak osoby, których nie stać na żelazko, to nie powtarzajcie mojego błędu i nie kupujcie lnianych spodni:). Ja te swoje uwielbiam i noszę mimo wszystko, bez poczucia obciachu, bo w końcu len to len, swoje prawa ma. Ale wiem, że wielu osobom taki gnieciuch popsułby komfort noszenia. A mi musicie uwierzyć na słowo, że spodnie prasowałam tuż przed wyjściem z domu:). Jak widzicie, po jednorazowych brązach, znów powracam do kolorystyki czarno-białej. Po prostu, jak nie wiem, co na siebie włożyć, to właśnie połączenie tych kolorów ratuje mnie przed długimi minutami spędzonymi na mierzeniu. Sięgam wtedy do szafy właściwie instynktownie i po omacku po dwie sztuki odzieży i strój gotowy.
Z nowości: sandałki. Kupione dziś. Od jakiegoś czasu szukałam czarnych na płaskiej podeszwie, do tego prostych, wygodnych, bez ozdób i złoceń, a te zdecydowanie mi podpasowały.






top- new yorker (S)
torba- bershka (S)
naszyjnik- top secret (S)
zegarek- casio
buty- bazar
spodnie- nn

poniedziałek, 9 czerwca 2014

błogie lenistwo

Weekendowego lenistwa ciąg dalszy, oczywiście o ile przy dwójce dzieci możemy w ogóle mówić o lenistwie. Tym razem relaks u siebie. Słońce, upał, działkowy basen i pełna euforia dzieciaków. Zdjęcia w kostiumie sobie daruję, ale mojego działkowego luzaka możecie oglądać poniżej. Wybaczcie moje blade pęciny, ale opalania nie znoszę, więc pewnie i pod koniec lata będą równie białe. Jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, w końcu ponoć opalenizna jest passe:).
Dziś zwrot ku moim ukochanym brązom. Trochę je ostatnio zaniedbałam na rzecz połączeń czarno-białych, ale, jak widać, chętnie do nich wracam. W zeszłym roku, wczesną jesienią, udało mi się upolować dwie pary sandałków w Centro za jedyne 10zł i teraz są jak znalazł. Dziś pierwsze z nich, zdobione kamieniami. Cała reszta to starocie, które mam w szafie od kilku sezonów, ale, jak wiecie, ja nie z tych, co wymieniają zawartość garderoby przy każdym nowym trendzie. Rekord w tym zestawie biją chyba koraliki, które mam chyba od 15 lat, a i kupione w sh, więc pewnie są jeszcze znacznie starsze.














spódniczka- stradivarius
top- takko
koszula- sh (atmosphere)
buty- centro
plecak- nn