środa, 26 lutego 2014

kompromis

Jak często głównie wymagamy od drugiej osoby uległości i zmian, a same zachowujemy się jak rozpieszczone dziewczynki? Łatwo nam przychodzi wymaganie od innych. Kompromisem nazywamy stan, w którym to ta druga osoba ulega. Lubimy stawiać na swoim. Zmiany? Chętnie, ale nie u siebie...

Ostatnio nad tym pracuję i metodą małych kroczków prę do przodu: chwalę, gryzę się w język przy kąśliwościach, i dziękuję, i przeproszę, i piwo podam, i kolację zrobię, i ... czekam na efekty:).
Żyjemy w czasach, kiedy nauczono nas, ze wszystko mam podane na tacy: szybkie jedzenie, szybki seks, szybka nauka... szybkie życie.
A trzeba się czasem zatrzymać, zastanowić i czerpać radość z codziennych czynności.

W zestawie nic nowego, tzn chusta, buty, sweter i torba to tegosezonowe zakupy, ale już na blogu były. Płaszczyk mam od lat, podobnie jak spodnie. Całość codzienna- spacerowa.











płaszcz- reserved
sweter- tally weijl
buty- elilu.pl
torba- mogato.pl
spodnie- nn

poniedziałek, 24 lutego 2014

lanvin?

Mąż po spojrzeniu na te zdjęcia powiedział, że wyglądam jak Mroczna Królowa. A tu ani czerni, ani korony.  Zamiast tego szarości i fiubździu na głowie (dobrze, że 'na' a nie 'w'). Za tokiem myślowym faceta więc nie nadążysz. Ale zestaw, chyba za sprawą płaszcza, ma w sobie coś niepokojącego.
Jednak na zdjęciach to chyba torba przykuwa uwagę. Nie da się ukryć, że biorąc pod uwagę scenerię, wyglądam trochę, jakbym wybierała się wyrzucić śmieci:)- rączka w górę, kto ma podobne skojarzenie?
W najnowszym pokazie domu mody Lanvin torby przypominające worki na śmieci zrobiły furorę. Do momentu obejrzenia tych zdjęć, nie wiedziałam, że taka modna jestem, heh...
No nic, moją wielgachną torbę i tak lubię!







I teraz pytanie...
???
fot. Harper's Bazaar (kimono.pl), Thinkstock (onet.pl)


płaszcz- sh
torba- mogato
spodnie- stradivarius
buty- zara
koszula, komin- nn






sobota, 22 lutego 2014

22.02.

Od kilku godzin przymierzam się do napisania posta, ale przy dwójce dzieci wygospodarowanie kilku wolnych chwil czasami przez cały dzień nie wchodzi w grę. Ostatecznie piszę bujając Młodą i z Wojtkiem na kolanach. Wojciech uparcie karmi mnie (tak on mnie, a nie ja jego) serkiem danio, jednak połowa zawartości łyżeczki ucieka gdzieś po drodze...
I 5 minut później... tym razem z pudełkiem od klocków na głowie klecę kolejne słowa- ot codzienność matki-blogerki:). Sytuacja rozwija się dynamicznie.

Pewnie zauważyłyście, że ostatnio nie unikam spódnic, noszę je często i z przyjemnością. Kilka nowych egzemplarzy wzbogaciło moją szafę i zamieniam spodnie na kieckę przynajmniej raz w tygodniu (ku uciesze męża:) ).
Ta, przypominam, kosztowała mnie całe 19.90 zł na wyprzedaży w bershce.
Rolę drugoplanowa, ale istotną, grają tu buty. Dzisiaj znowu prezentuję się Wam w dwóch wersjach: z botkami (zaliczają swój debiut) i lakierowanymi czółenkami, które, mimo moich początkowych obiekcji, okazują się być bardzo trafionym zakupem.
Do tego moja nowa listonoszka. Wiecie, że uwielbiam przede wszystkim duże torby, ale czasem zrobię wyjątek i skuszę się na jakieś maleństwo:).













spódniczka- bershka%
top- cubus
żakiet - h&m (hurtownia awanti)
komin, torebka- nn
botki- zara%
czółenka- deichmann%
zegarek- casio

środa, 19 lutego 2014

krata

Spódniczka to jeden z ostatnich zakupów, zresztą chwaliłam się nią w ostatnim poście. Długo nie czekała na swój debiut na blogu. Nie chciałam przesadzić, ani kombinować, zestawiłam ją więc najprościej jak się da, czyli uzupełniłam czernią. Mam już na nią inny pomysł, bardziej rockowy, ale sama nie wiem, co z tego wyjdzie. Dziś całość wygląda trochę smutno, choć takie detale jak naszyjnik czy czerwone paznokcie w rzeczywistości trochę ożywiały ten zestaw.
Torba jest przeogromna i zdecydowanie to jej duży plus, uwielbiam!






A na koniec jeszcze wersja z innymi butami. Myślę, że też pasują.

spódniczka- mohito
top, żakiet- new yorker
torba- mogato
kozaki- humanic
czółenka- deichmann
naszyjnik- nn

poniedziałek, 17 lutego 2014

mix

Podobno posty z rodzaju MIX to blogowe zapchajdziury. Może coś w tym jest, bo faktycznie nie mam dla Was żadnego zestawu, żadnej stylizacji, jednak z drugiej strony dla mnie przygotowanie takiego posta jest znacznie bardziej pracochłonne, więc do kategorii 'byleby coś wrzucić', bym go nie zaliczyła.
Przed Wami więc miks zdjęć wszelakich. 

Na początek trochę nowości, czyli co tym razem kupiłam na wyprzedaży.


W Bereshce w okresie wyprzedaży kupiłam dwa tshirty (po 15 zł), ale tylko ten pozwala mojej Córci na dostęp do bufetu, więc tamten drugi czeka na okres 'po karmieniu'.
Do tej pory rzadko kupowałam koszulki z napisami, czy nadrukami, ale tym razem odstąpiłam od reguły.


Szpilki, szpilki. I to jakie! Zdecydowanie bardziej do siedzenia niż chodzenia, ale mąż mnie namówił:). Obie kupione w deichmannie, i to za zawrotne kwoty (lakierowane 9 zł, zamszowe- z prawdziwej skóry 29 zł)



Krata w tym roku zawładnęła jesiennymi stylizacjami na blogach, ale ja kratkę lubię niezależnie od mody, więc kolejne dwa egzemplarze zasilają moją szafę.
Spódniczka- mohito (%39zł), żakiet- zara (loompex- 32zł)


Botki. Te czarne już znacie, bo zdążyły pojawić się na blogu (elilu- 47 zł). Szare (zara- %79 zł) czekają jeszcze na swój debiut, są skórzane  trochę żal mi tego delikatnego zamszu na zabłocone drogi w koło domu. Przy okazji raz jeszcze wielkie dzięki dla Pauliny z Moda i takie tam, bo to dzięki niej te buty są w mojej szafie. Dzięki Kochana!


I ostatnie łupy. Torba typu hobo marzyła mi się od dawna. Ta pochodzi z pracowni mogato i jest wieeelka, czyli dokładnie taka, jak chciałam.
Bluzka z pepco (20zł) jest idealna dla matki karmiącej.
No i kratki ciąg dalszy, czyli chusta ze stradivariusa (%10zł)

Teraz trochę kosmetycznie


Biedronkowe zakupy z walentynkowej gazetki, czyli co nie co dla twarzy i włosów.
Już Wam mogę napisać, że niestety baza pod makijaż z Ladycode to dla mnie klapa, podobnie zresztą ichniejszy tusz do rzęs- zero efektu. 
Z włosowych kosmetyków użyłam na razie olejku z Timotei i zapach ma cudny, ale działanie niewielkie.


W biedronce kupiłam jeszcze zapas chusteczek do demakijażu i zdecydowanie te zielone (z płynem micelarnym) są najlepsze, niebieskie bez szału, ale ok, natomiast różowe mnie podrażniają, mimo że do wrażliwców nie należę.
Wykończyłam też kram z sorai, którym zostałyśmy obdarowane na jednym z blogerskich spotkań. Kremik świetny, dla mojej mieszanej skóry z niedoskonałościami sprawdził się bardzo dobrze. Co ważne: nie wysuszał mi skóry i świetnie nadawał się pod makijaż. Na pewno się na niego jeszcze skuszę. 
I peeling cukrowy. Zachwycona byłam cukrowym peelingiem z ElfaPharm, ale nie mogłam go nigdzie dostać w stacjonarnym sklepie, wiec skusiłam się na Bielendę. Niestety nie dorósł mu do pięt, ale zużyłam w całości, bo i zapach miły i ścierak niezły.


Nie wiem, jak dziewczyny z blogów makijażowych robią zdjęcia oczu, mi to za nic nie wychodzi...



Trochę rozrywki. Książki, gazetki i robótki.


Pamiętacie moje postanowienia noworoczne? Była tam m.in.mowa o wywołaniu zdjęć z ostatnich dwóch lat. Przejrzałam, wybrałam i o to mam: 2000 odbitek:). Jak widzicie część już w ramkach.

Lunch 

Ja. Koszula- Biedronka

Luzaki (jeansy- stradivarius, sweter- h&m, szalik- bershka, bluzka- pepco)


I moja Misia, pieszczotliwie zwana 'Małą Zołzą", ale tylko po nieprzespanych nocach:).



wtorek, 11 lutego 2014

11.02


"...Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą

Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą..."





Ostatnio sporo się rozpisywałam. Dziś nie mam siły, marzę o wyspaniu się, o dniu pod kocem, tylko z książką w ręku, z pizzą na telefon, maratonem wciągającego serialu, godzinną kąpielą z bąbelkami. Nie musieć nic.
...spoko, kilka lat i się doczekam.










kurtka- top secret
spodnie- stradivarius
buty- elilu.pl
sweter- h&m
szalik- bershka
torba- sinsay