wtorek, 29 listopada 2011

po domu w kozakach:)

Ciąg dalszy siedzenia w domu...Położna jeszcze nie wyraziła zgody na spacery, a ja nie chcę udawać mądrzejszej, więc jeszcze z Maleństwem nie ruszamy się z domu.
Jednak nawet w domowych pieleszach nie chcę chodzić w piżamie i szlafroku, stąd moja 'stylizacja'. Oczywiście w kozakach po domu nie chodzę, jednak prezentowanie Wam całości z góralskimi, czerwonymi papuciami raczej nie miałoby sensu:). I w końcu mogę Wam się pochwalić torebką. Kupiłam ją jeszcze w ciąży, ale nie zdążyłam się Wam pokazać z nią jako dodatkiem.Całość w mojej ulubionej kolorystyce, czyli rudościach i brązach wszelkiej maści.

I pytanie z zupełnie innej beczki: Macie jakieś ciekawe przepisy nadające się na posiłki matki karmiącej? bo mi się już pomysły kończą...





wszystko- nn

sobota, 26 listopada 2011

Przypomnienie

Nie wiem, kiedy uda mi się dodać jakąś stylizacje, bo póki co siedzę w domu i nigdzie się nie wybieram. Przy maluszku piorytetem jest wygoda i łatwy dostęp do piersi. Jednak byście nie zapomniały jak wyglądam wrzucam moje dzisiejsze zdjęcie. Jak widzicie jestem dość mocno wykończona i niewyspana- Wojtek nie daje nam w nocy pospać a i trudów porodu jeszcze nie odreagowałam.
Mam na sobie nową bluzkę- czekała na mnie po porodzie:). Póki co jeszcze za obcisła, bo dość mocno odznacza się mój pociążowy brzuch. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że macica tak długo wraca do swojego położenia i naiwnie myślałam, że odstające brzuchy kobiet po porodzie to po prostu nadmiar tłuszczu. A tu się okazuje, ze owszem nadmiarowe kilogramy swoją drogą nadal są (jeszcze ok 6-7 kg do zgubienia), ale to macica tworzy efekt ciągle ciążowego brzucha. W związku z tym spodnie nadal ciążowe, choć tym razem te, w których już pod koniec ciąży się nie mieściłam.





bluzka- bazar
spodnie- h&m mama

i na koniec zdjęcie mojego szkraba:)

czwartek, 24 listopada 2011

Wojtu

Dziewczyny moja długa nieobecność, jak się pewnie domyślacie, jest w pełni uzasadniona. Dnia 20.11.2011 przyszedł na świat nasz syn:). O trudach porodu i pobycie w szpitalu nie będę się rozpisywać. Najważniejsze, że nasze Maleństwo jest z nami:).

Przedstawiam Wam Wojciecha, 4300 g, 60 cm



Nie wiem, kiedy będę miała czas coś naskrobać. Proszę więc Was o cierpliwość.

poniedziałek, 14 listopada 2011

niecierpliwe oczekiwanie

Nikt nie mówił, że będzie łatwo i gładko, jednak te ostatnie tygodnie przed rozwiązaniem dłużą się niemiłosiernie. Do terminu pozostał wprawdzie jeszcze ponad tydzień, nie powinnam się więc niecierpliwić, ale emocje są coraz większe, a i chęć utulenia maleństwa narasta we mnie niesłychanie. Nie wspominając już o niewygodzie, ciężkości, bólach itp.

Zestaw pochodzi sprzed paru dni, nie do końca odzwierciedla mój styl, dlatego początkowo go nie wrzuciłam, do tego zdjęcia są dość wątpliwej jakości, ale ostatecznie postanowiłam się nim z Wami podzielić i z pokorą poddać się krytyce.




peleryna- sh
spodnie- nn
torba- nn
buty- ff
szal- sh

piątek, 11 listopada 2011

niepodległościowo

Nastrój partiotyczny, strój może mniej, nie przywdziałam barw flagi Polski, nie opasałam się zwitkiem czerwono-białego materiału, nie oznacza to jednak, ze zapomniałam, jak ważny dzisiaj mamy dzień. Blog jednak modowy, wiec nie będę Was zadręczać moimi patriotycznymi wywodami.
Żałuję tylko, że mój syn nie zdecydował się wzorem swej ojczyzny na oznaczenie swej niepodległości właśnie dzisiaj, to dopiero byłaby data narodzin 11.11.11. Mamy wprawdzie czas do północy, ale nic nie wskazuje na to, by nasze maleństwo zechciało dziś opuścić mój brzuch.
A co do zestawu, to jest bardzo codzienny, podobny do poprzedniego, głownie ze względu na to samo okrycie wierzchnie i komin nie wyróżnia się tak bardzo.
Jednak dość wyraźnie odznacza się mój nowy zakup- cudowne rude kozaki. Dawno nie zainwestowałam w skórzane buty, ale tym nie mogłam się oprzeć. Są dokładnie takie, jak chciałam, idealny odcień, fason, błysk. Po prostu się zakochałam. Z nowości pojawiły się również skórzane pomarańczoworude rękawiczki i beżowe ponczo, które dość nieszczęśliwie wystaje spod kurtki, dając wrażenie przymałego sweterka. W rzeczywistości to świetne, lekko indiańskie (z frędzlami) okrycie, które kiedyś pokażę Wam w całej okazałości.







niedziela, 6 listopada 2011

Dwa rudzielce

Dzisiaj mam dla Was wyjątkowo dużo zdjęć, bo znów chcę się Wam pochwalić moją mamą. A i moją osobę przy okazji pokażę. Często zdarza nam się ubierać podobnie, bądź chociaż w podobnej kolorystyce zupełnie przypadkowo. Dzisiejszy dzień sponsoruje kolor rudy, bo to właśnie ta barwa zdominowała nasz ubiór.
Byłyśmy dzisiaj na kabarecie, ale nawet nie napiszę jakim, bo zrobiłabym tylko antyreklamę, wynudziłyśmy się okrutnie, a dodatkowo w sali było niezwykle gorąco, a fotele były wyjątkowo niewygodne, co w moim stanie spotęgowało uczucie zawiedzenia i zniecierpliwienia w czasie przedstawienia.
Jak widzicie jestem coraz większa i to niestety nie tylko w brzusznych okolicach, na wagę już nawet nie wchodzę, bo po co mam się dodatkowo dołować. Do rozwiązania jeszcze trochę ponad 2 tyg., więc jakoś chyba to przetrzymam:)

Zdjęcia w okryciach wierzchnich










A tak się prezentowałyśmy bez płaszczy





I na koniec wspólne zdjęcie:), wyglądam przy mamie jak mała dziewczynka, choć to ja góruję nad nią wzrostem, jednak nie wtedy, gdy mama ma 12 cm szpile:)


Ja:
top- NY
żakiet- bershka
buty- ff
kurtka (mamy)- bon prix
spodnie, torba, komin- nn

Mama:
płaszcz- orsay
sweter (mój), chusta (moja), tregginsy, kopertówka, buty- nn

sobota, 5 listopada 2011

W moim stylu: viosna - Moda we dwoje

Dziewczyny, tydzień temu odezwała się do mnie osoba z redakcji Stylistka.pl i zaproponowała udział w cyklu: "W moim stylu". Dla mnie to ogromne wyróżnienie, więc zgodziłam się bez wahania. Jeśli macie ochotę poczytać moje wypowiedzi, to zapraszam:


czwartek, 3 listopada 2011

taką jesień to ja lubię

Nie pamiętam tak ładnej jesieni, a kilka lat już żyję. Wrzesień był cieplejszy od sierpnia, październik też zachwycał, ale niczego dobrego nie spodziewałam się po pogodzie w listopadzie. A tu sielanka, piękne słońce, dzięki któremu mienią się liście, temperatura idealna na spacery, delikatny, ciepły wiatr...po prostu cudo.
Dzisiaj musiałam pojawić się na chwilę w pracy, więc i zestaw zachowawczy i stonowany, a nawet trochę bury. Nie dysponuję chwilowo całą swoją szafą, do mamy przeniosłam tylko część garderoby na najbliższe 2 miesiące i choć posiłkuję się maminą szafą, to nie znalazłam pomysłu czym ożywić ten zestaw.Ale lubię też takie klasyczne połączenia kolorów, nie czułam się więc źle w tym zestawie.
Do 'rozpakowania' teoretycznie zostały jeszcze niecałe 3 tygodnie i robię się coraz bardziej niecierpliwa:)
ps. Na jednym ze zdjęć z moją śliczną siostrzenicą












buty, torebka, płaszczyk- f&f
chusta- h&m
reszta- nn

środa, 2 listopada 2011

dawno dawno temu

Dawno temu czyli odległe czasy sprzed ciąży. Ponieważ nadal nie mam nowych, aktualnych stylizacji, pomyślałam, że pokażę Wam parę moich zestawów z przedciążowego okresu. Patrzę na te zdjęcia z sentymentem, bo, mimo że nosiłam wtedy też niemały rozmiar (40/42), to wydaje mi się, jakbym była szprotką, a teraz wielorybem.
Co sądzicie o moich starych stylizacjach?

Już niedługo postaram się wrzucić coś nowego:)
ps. zdjęcia pochodzą z portalu szafa, bo aktualnie urzęduję na komputerze mojej mamy, więc nie mam dostępu do starych zdjęć.