niedziela, 28 sierpnia 2011

ta ostatnia niedziela

Tytuł posta dedykuję osobom, których jeszcze dotyczy szkoła, nawet nie wiecie, jak Wam zazdroszczę:)
Może nie tego, że w tym tygodniu rozpoczniecie rok szkolny, ale tych wszystkich szaleństw lat licealnych.
Aż się łezka w oku kręci na wspomnienia:). Kiedyś, przy okazji, wrzucę kilka fotek sprzed dekady z lat moich licealnych czasów, a na dziś niewymuszony secik. Założyłam na siebie cześć ostatnich prezentów i powiem szczerze, że nadal jestem zachwycona nowymi nabytkami. Narzutka jest rewelacyjna, można ją nosić na wiele sposobów, w zależności jak się ułoży.

A i dziękuję Wam za wszystkie komentarze i odwiedziny, licznik wskazał ponad 5000 odwiedzin, może dla nie których to nie dużo, ale dla mnie to wiele znaczy:) W najbliższym czasie, mimo niewielkiego grona obserwatorów, mam zamiar zorganizować minirozdanie, więc zaglądajcie regularnie:)











Większość rzeczy to nn, jedyne spodnie to h&m i koszulka NY.

czwartek, 25 sierpnia 2011

prezenty

Która z nas nie lubi dostawać prezentów? no przyznać się, jeśli takie są:)
Ja należę raczej do tego liczniejszego grona, które prezenty dostawać uwielbia. Należy wspomnieć, że przez to jestem podatna na wszelkiego rodzaju gratisy, chwyty marketingowe itd., ale dzisiejsze post nie o tym (może przy okazji napiszę o kilku sztuczkach, jakimi wabią nas marketingowcy).
Jednak dziś chciałabym Wam pokazać, jakie skarby dostałam na tegoroczne urodziny. Sam dzień urodzin, jak wspominałam nie był udany, bo spędzony samotnie w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Nie znaczy to jednak, że rodzina i znajomi o mnie zapomnieli, po prostu w dzisiejszych zabieganych czasach, każdy wybrał dogodny dla siebie termin by złożyć mi życzenia.
Nie wiem, może część z Was uzna chwalenie się prezentami za nietakt, ale ja chciałbym Wam pokazać, jak trafnie w moje gusta trafiają najbliżsi. Nie ukrywam, że dostaję też gotówkę od tych mniej zorientowanych, którzy  wolą bym sama zdecydowała o tym, co od nich dostanę. Pokażę więc Wam również moje urodzinowe nabytki. Staram się robić tak, by każdy, kto obdarował mnie banknotem, również wiedział, co za jego prezent kupiłam:)

Upominki rzeczowe.

Pokazywałam Wam już naszyjnik, który sprezentowała mi moja mama. Gust mój i mamy jest identyczny, wiem, że mogę w ciemno zaufać jej na zakupach, bo najprawdopodobniej zawsze wybierzemy to samo (zdarzyło juz nam się niejednokrotnie wrócić z tymi samymi nabytkami). Nie muszę, więc chyba pisać, ze naszyjnik szalenie mi się podoba, już mam w głowie wiele strojów, których będzie idealnym uzupełnieniem.



Bardzo mile zaskoczył mnie prezent od siostry, bo wszystko mi się w tym prezencie podoba, krój, kolor...super. A dostałam od niej kurtkę, trochę w typie ramoneski, ale jest ciut dłuższa i mi bardziej odpowiada.


A to prezenty, które kupiłam, dzięki hojności mnie obdarowujących.

Prezent od męża:)
Od dawna miałam ochotę na wypróbowanie kosmetyków firmy deborah, ale ciągle sięgałam po sprawdzone wcześniej marki. Tym razem skusiła mnie niezwykła paletka cieni. I muszę Wam powiedzieć, że jestem zachwycona. Jeszcze nigdy nie miałam tak rewelacyjnych cieni, nie osypują się, nie wałkują i utrzymują na powiece (bez bazy) spokojnie 16 h (może i dłużej, ale nie sprawdzałam). Najbardziej zaskoczyły mnie wczoraj, gdzie mimo upału, wilgoci po powrocie do domu miałam nadal niczym niezmącony makijaż oczu. Po prostu rewelacja. Poza paletką kupiłam również pojedynczy matowy cień w kolorze khaki (równie świetny, jeśli chodzi o jakość) i przy kasie spotkała mnie miła niespodzianka, gdyż dostałam gratis tusz tej firmy, sam w sobie wart kilkadziesiąt złotych. Więc naprawdę gorąco Wam polecam tą markę:)




A ponieważ zostało mi jeszcze trochę gotówki, którą mąż pozwolił mi wydać na prezent, to kupiłam spodnie ze stradivariusa, trafiając na przecenę z 159 zł na 49 zł. Mój ukochany krój spodni, czyli rozszerzane nogawki, cieszę się niezmiernie, że znów można je dostać w sieciówkach. Będą musiały wprawdzie poczekać, do czasu, gdy się w nie wcisnę, ale nie miałam ochoty kupować kolejnych ciążowych spodni.


Ciąg dalszy prezentu od mamy. Moim zdaniem ten niezwykły naszyjnik był ewidentnie wystarczającym prezentem, ale nie broniłam się rękami i nogami, gdy dostałam jeszcze w ramach prezentu możliwość kupna tego plecaka.
Nad wyborem wahałam się dość długo, bo w końcu lata szkolne mam już dawno za sobą, ale ten plecaczek urzekł mnie niezmiernie. Fason przypomina modne w latach 90' plecaki i może właśnie tym mnie ujął tak, że musiałam go mieć. Zdaję sobie sprawę, ze pewnie wielu z Was nie przypadnie do gustu, ale ja się cieszę z nowego nabytku jak dziecko.


I na koniec prezent od babci.
Jak tylko zobaczyłam to wdzianko, wiedziałam, ze muszę je mieć i jakaż była moja radość, jak przypomniałam sobie, ze jeszcze nie zmaterializowałam prezentu od babci i mogę sobie na nie pozwolić nie naruszając domowego budżetu.
Rzecz o podobnym fasonie widziałam u:
http://fashiontoujoursmonamour.blogspot.com/2011/08/dzianin-ciag-dalszy.html,
która jest moją inspiracją. Jej styl i gust mnie powala, jednak nie mogłam sobie pozwolić na zakup oryginalnego wdzianka z AllSaints. Mój zakup pewnie jakością nie dorównuje oryginałowi, ale fason tak mnie zachwycił, że wiedziałam, że bez niego ze sklepu nie wyjdę.


Przy okazji dziękuję mojej Oleńce za piękny komplet pościeli, dziękuję też za wszystkie życzenia otrzymane smsowo czy za pośrednictwem internetu i dziękuję Wam dziewczyny za liczne życzenia i komentarze.

Czy któryś z prezentów szczególnie przypadł Wam do gustu? jak Wy świętujecie urodziny? i czy prezenty są u Was skromne czy wyjątkowo wystawne?

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

sto lat dla mnie

Bardzo skromny tytuł:), ale dziś mam urodziny, więc pozwalam sobie na drobne uprzejmości we własnym kierunku. Szczególnie, że mam dziś strasznie nieprzyjemny dzień, mam wrażenie, ze wszystko sprzysięgło się przeciw mnie. Wiem, wiem, to pewnie hormony, ale i tak mam wrażenie, że mało przyjemne zbiegi okoliczności mnie dziś spotkały (od rozładowanego akumulatora, poprzez nieczynny gabinet, wyjątkowo niemiłego typa, do faktu, że raczej samotnie spędzę dzisiejszy dzień) Ale co tam, w urodziny trzeba mieć dobry humor, to się staram jak mogę:). Ostateczną relacje z dnia dzisiejszego dam Wam jutro i w końcu pochwalę się prezentami:)

Wczorajszy zestaw wynikał z lenistwa- znów nie chciało mi się przepakować torebki, więc oscylowałam gdzieś pomiędzy turkusami.Wszystko ze zdjęć już było, choć nie jestem pewna, czy pokazywałam Wam pierścionek-gniazdko z Katherine.A i naszyjnik- to łup z sobotniego swapu. Właściwie jest to bransoletka, ale wczoraj bardziej potrzebowałam wisiorka, więc przymocowałam do niej łańcuszek i voila!











spódnica- nn (bazar)
top- cubus
narzutka- stradivarius
zegarek- stradivarius
torba- reserved
naszyjnik- SWAP
pierścionek- katherine
sandały- nn
okulary- bijou brigitte

niedziela, 21 sierpnia 2011

SWAP w Częstochowie



Obiecana relacja z częstochowskiego SWAPU. 
Był to trzeci swap, w którym udało mi się uczestniczyć i obiektywnie muszę stwierdzić, że chyba najbardziej udany. Nie przybyłyśmy wprawdzie niezwykle licznie, ale dzięki temu udało się zachować kameralną i przyjacielską atmosferę. Jak dla mnie najważniejsze było, że ubraniowy szał nie przysłonił tego na czym mi zależało, czyli możliwości poznania ciekawych osób, porozmawiania o modzie i zainteresowaniach z przemiłymi dziewczynami. Fajne jest to, mimo że (a może dzięki temu) reprezentujemy odmienne style, rozmiary i dzieli nas nieraz dekada w latach, to klimat spotkania był wyjątkowy i niepowtarzalny.
Oczywiście skoro spotkanie dotyczyło ubrań, to cieszę się, że udało mi się zdobyć kilka garderobianych perełek (którymi oczywiście przy okazji się Wam pochwalę), a i sama wróciłam lżejsza o kilka niepotrzebnych już mi drobiazgów.
Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania.

Poniżej minifotorelacja (mam nadzieję, ze dziewczyny obecne na zdjęciach się nie pogniewają):